Ciasteczka,  Holandia,  Inne,  Kuchnia regionalna

Oliebollen czyli Nowy Rok po holendersku ;)

Rok 2020 powitałam tradycyjnie objadając się pączkami, czyli holenderskimi oliebollen. Dlaczego pączki ? A co by ten przyszły rok był obfity i tłuściutki jak przysłowiowy „pączek w maśle” 😉

Oliebollen były w Holandii już w czasach gdy Holendrzy byli jeszcze Germanami. Wtedy nie były to jeszcze piękne, okrągłe pączusie ponieważ panował deficyt na olej 😉
Zamiast więc okrąglutkich pączków smażyło się placki na oleju tzw. oliekoek, coś jak nasze racuchy.

Placki te z końcem grudnia składano w ofierze złowrogiej germańskiej bogini o imieniu  Perchta, która to według ówczesnych wierzeń rozpłatywała swym mieczem brzuch napotkanego na swej drodze nieboraka. Krótko mówiąc wierzono, że gdy taki oto nieborak naje się do syta tłustych placków to uratuje mu to życie. Bowiem miecz owej okrutnej bogini ześlizgnie się z tłustego brzuszyska 🙂


W średniowieczu pączki nadal były płaskie ale zmieniły jak by to powiedzieć wiarę 😉
Oliebollen stały sie mianowicie uwieńczeniem postu, który zaczynał sie 11 listopada w dzień św. Marcina i trwał do Wigilii Świat Bożego Narodzenia.
W późnym średniowieczu wśród biedoty zaczeła kwitnąć tradycja obdarowywania się pączkami w Nowy Rok.
I tak jak w XVII w. nastał dla Holandii Złoty Wiek ( polepszyły się warunki ekonomiczne głównie przez kolonializm,  rozkwitł handel ), tak i nastał złoty wiek dla pączków 🙂 Skończył się deficyt na olej, przez co placki mogąc się w końcu do woli pławić w oleju zyskały swoją nową okrąglutką formę 😉
W XIX w. oliebollen oficjalnie staly sie tradycyjnym przysmakiem noworocznym.

Oliebollen smakują i wyglądają nieco inaczej niż nasze tradycyjne pączki. Są jakby mniej słodkie, za to z przeróżnymi dodatkami. Nie jest łatwo im sie oprzeć mijając zimą na ulicach liczne i pachnące kramy 😉

Tradycyjne oliebollen ( przepis podstawowy ):

500 gram mąki pszennej
7 gram drożdzy instant
8 gram cukru waniliowego
1 jajko ( rozbełtane )
500 ml mleka w temp. pokojowej

Skórka otarta z 1 sparzonej i wyszorowanej cytryny
1 jabłko ( złota reneta ) pokrojone w drobną kostkę
100 gram rodzynek
100 gram koryntek *
1 lyżeczka soli

Dodatkowo:

cukier puder do posypania
olej do smażenia

Jabłko, rodzynki, kortynki, skórkę z cytryny i sól wymieszać w misce z 2-3 łyżkami mąki.
Resztę mąki wsypać do dużej miski i wymieszać z drożdżami i cukrem waniliowym.
Dodać rozbełtane jajko, mleko i zmiksować mikserem na gładkie ciasto.
Wsypać rodzynkową mieszankę i wymieszać ( już nie miksować ).
Miskę przykryć czystą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Gdy ciasto pięknie już wyrośnie rozgrzać olej do 175 stopni ( może być frytownica lub zwyczajny szeroki garnek z grubym dnem )
Pączki smażymy maksymalnie po 5-6 sztuk kładąc je na olej najlepiej łyżką do lodów.
Łyżkę zanurzamy w gorącym oleju, nabieramy ciasto, ponownie zanurzamy w oleju i wyciskamy pączka 🙂
Czas smażenia to jakieś 5 min. w połowie tego czasu pączek powinien wywinąć koziołka i sam obrócić się na drugą stronę, jeśli jednak tego nie zrobi pomóżmy mu drewnianą łyżką.
Gotowe oliebollen wykładamy na papierowy. Przed podaniem posypać obficie cukrem pudrem.

Najlepiej smakują zrobione i zjedzone tego samego dnia 😉


* koryntki ( małe, ciemne rodzynki ze szczepu Korinthiaki, kraj pochodzenia Kalifornia, Australia, Grecja, RPA )

Smacznego 🙂

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.