Bez laktozy,  Ciasta

Pandan chiffon cake

Pandan chiffon cake to ciasto szyfonowe i w pełni zasługuje na swoja nazwę. Jest to najdelikatniejsze ciasto jakie dotychczas jadłam. Niesamowicie lekkie,  jak chmurka. Przy tym jednak wilgotne, co lubię. Przepięknie pachnie podczas pieczenia. A już gotowe podczas krojenia wydaje z siebie delikatne psssssssyt 😉
Pochodzi z Malezji a swój zielonkawy kolor zawdzięcza sokowi z liści pandanowca.
Sok można przygotować samemu mieląc liście z mlekiem kokosowym ale można też iść na łatwiznę i kupić gotową pastę. Ja poszłam na łatwiznę i kupiłam ją w sklepie z azjatycką żywnością.

Pasta nie tylko nadaje zielony kolor ale również smak i aromat, które wcześniej były mi nieznane i trudno mi je opisać. Zapewniam jednak, że są bardzo przyjemne.

Ciasto to wymaga jednak trzymania się kilku reguł, które należy przestrzegać. Postaram sie je jak najdokładniej opisać.

Tutaj możecie obejrzec filmik, który przybliży wam nieco temat wykonania ciasta. Ciasto jest tam wykonywane od podstaw z liści, ja jak już wspomniałam zastapię liście gotową pastą.

Wykorzystałam ten przepis.

Ciasto:

6 żółtek
120 gram mąki pszennej
30 gram mazeiny ( skrobia kukurydziana )
1 łyżeczka proszku do pieczenia
80 gram drobnego cukru
150 ml gęstego mleka kokosowego ( mleko kokosowe do deserów )
80 ml oleju słonecznikowego
1 cukier wanilinowy lub łyżeczka esencji waniliowej
szczypta soli
1 łyżeczka pasty pandan

Piana z bialek:

6 białek
80 gram cukru
duża szczypta soli

Mąkę, sól, mazeinę i proszek wymieszać i przesiać, odłożyć.
Żółtka ubić z cukrem na kogel mogel.
Dodać mleko kokosowe, olej, wanilię, pastę z pandanowca i zmiksować.
Mąkę dodać na trzy razy i za każdym razem delikatnie wymieszać szpatułką. Nie miksować!

Zacznij ubijać białka, w momencie gdy wytworzy sie pierwsza piana, taka o dużych jeszcze oczkach dodaj sól. Ubij je calkiem na sztywno.
Gdy już będą sztywne zacznij dodawać cukier, po trochu i nadal ubijaj.
Gotowe białka dodaj w 2 lub 3 partiach do ciasta, za każdym razem delikatnie wymieszaj szpatułką.

Gotowe ciasto przekładamy do okragłej formy z kominem 25 cm. Musi być z kominem ! Formy nie smarujemy ani nie wykładamy papierem.
Najlepiej jak forma jest prosta, bez wzorków ( z formy ze wzorkami trudniej wyjąć upieczone ciasto ).
Użylam głebokiej, prostej formy 26 cm. Zamiast komina wstawiłam prosty, wąski słoik ( otworem do góry ).

Gdy już przełożymy ciasto do formy, bierzemy nóż i „przecinamy” je kilka razy ( nie rysując przy tym tortownicy ;). W ten sposób zamieszamy je delikatnie pozbywając się bąbelków powietrza.
Pieczemy jakies 50 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni.
Na koniec możemy sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest upieczone.

***Nad ciastem kładę kratkę na której umieszczam arkusz papieru do pieczenia, zapobiega to zbytniemu przyrumienieniu.

Upieczone ciasto wyjmujemy od razu z piekarnika, odwracamy „do góry nogami” i tak pozostawiamy na kratce do ostudzenia. Można zatknąć komin na szklaną butelkę. Ważne żeby pomiędzy ciastem a blatem stołu była cyrkulacja powietrza.

Smacznego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *