Norwegia,  Tromsø Wrota Arktyki i zorza polarna

Wrota Arktyki i Zorza Polarna

Tromsø jest największym z miast wysuniętych na północ Norwegii. Nazywane również Bramą do Arktyki, ponieważ to stamtąd wyrusza większość wypraw polarnych. Częściowo położone na wyspie Tromsøya, częściowo na stałym lądzie (Tromsodalen), których oba brzegi spina przepiękny w swej okazałości, długi na 1036 m most Tromsøbrua. Otoczone morzem i fiordami miasto stanowi wspaniałą bazę wypadową dla miłośników natury i wspaniałych kajobrazów oraz tych którzy lubią aktywnie spedzać czas zarówno latem jak i zimą.

Miasto leży ok. 350 km za kołem podbiegunowym i od 27 listopada zapada tam noc polarna, która trwa do 19 stycznia. Wtedy też zaczynają się polowania na zorzę polarną a Trømso jest idealnym do tego miejscem. Aurora najlepiej widoczna jest pomiedzy 63 a 79 stopniem geograficznym,Trømso leży na 69.

Jak powstaje zorza możecie zobaczyć tutaj.

Ponieważ na Spitsbergenie nie udało mi się zobaczyć zorzy postanowiłam, że zapoluję na nią tutaj.  A że czasu było niewiele to oddałam się w ręce specjalistów i wybrałam łatwiejszą opcję. Czyli po prostu wykupiłam specjalną wycieczkę busem, której głównym celem jest właśnie uganianie sie za zorza. Wcześniej rozważałam opcję wynajęcia auta ale odechciało mi się gdy zobaczyłam strome, pokryte zlodowaciałymi hałdami śniegu uliczki Tromso. Samo chodzenie, wejście pod górke to już było wyzwanie i groziło fiknięciem niezłego kozła. Więc nie, za auto podziękowałam. Jeśli wybieracie się tam również porą zimową to proponuję rozważenie zakupu nakładek antypoślizgowych (kolce) na buty.

Tak więc o godz. 18 stawiłam się w punkcie Arctic Guide Service 

Tak na marginesie od razu poradzę, żeby na miejscu być trochę wcześniej. To zaoszczędzi wam nieco stresu 😉 Punktem zbiornym większości organizowanych w Tromsø atrakcji są hotele w centrum, przy porcie. Kupa ludzi, autobusów, statków i niezłe zamieszanie.

Wyruszyliśmy i po ok. 40 minutach dotarliśmy do pierwszego miejsca gdzie prawdopodobnie miała pojawić się zorza. Tu przypomnę jak ważne jest odpowiednie ubranie i dobre, nieprzemakalne buty. Pisałam już o tym w poście Spitsbergen cz.I

Spędziliśmy tam bowiem jakieś dwie godziny w śniegu wypatrując kapryśnej aurory. Niby była, ale jakaś taka nieśmiała. Stojąc w ciemności po głowie kołatało mi się „Pojawiasz się i znikasz, i znikasz …” 

Po tych dwóch godzinach faktycznie myślałam, że dostanę bzika 😉 Zorza się pojawiła, ale słabiutka, bez efektu WOW! W końcu zarządzono powrót do busa i pojechaliśmy w inne miejsce.

Po dotarciu do punktu nr 2 ledwo zdążyliśmy wypić podaną nam gorącą czekoladę i zjeść ciasteczko a już nad naszymi głowami zorza zaczynała swój taniec. Z początku również nieco nieśmiała, ale po chwili rozwinęła swe skrzydła i dała nam ok. 15 minutowy, niezapomniany pokaz.

Jedną z rzeczy, których najbardziej żałuję to to, że nie miałam jeszcze w tym czasie dobrego aparatu. Mój stary sony nex5 nie dał rady udźwignąć niestety takiego trudnego tematu jakim jest zorza. Dodatkowym błedem było to, że statyw w ostatniej chwili zostawiłam w domu, a jest niezbędny do robienia zdjęć nocą. Na szczęście nasze przewodniczki zrobiły kilka ujęć, które później dostałam mailem. Widziałam, że też chętnie udzielały porad i wskazówek jak wykonać zdjęcia zorzy.

Zorza występuje tak naprawdę przez okragły rok. Ale by móc ją zobaczyć potrzebna jest noc i czyste niebo. Od 19 maja do 27 lipca trwa tam natomiast dzień polarny, czyli słońce w ogóle nie zachodzi.

Wszystkie atrakcje w czasie mojego pobytu w Norwegii zamawiałam online. Foldery możecie dostać praktycznie w każdym hotelu lub samemu wyszukać oferty online . Na polowanie na zorzę wybrałam się z Arctic Guide Service, czas trwania 6-7 godz., koszt 990 NOK (ok.102 euro=440 zł.).

Zobaczenie zorzy było jednym z życzeń na mojej liście marzeń i udało się. Wiem, że to jeszcze nie koniec, że jeszcze nie raz będę chciała podziwiać to zjawisko. Między innymi do tego celu kupiłam już lepszy aparat i uczę się fotografii. Ale to na przyszłość.

Co warto jeszcze zrobić i zobaczyć w Tromsø znajdziecie w poście Tromsø Fiordy i Fjellheisen.

Do usłyszenia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *