Norwegia,  Tromsø Fiordy i Fjellheisen

Tromsø Fiordy i Fjellheisen

Fiordy 

Tromsø to nie tylko polowanie na zorzę. To miasto ma szeroka ofertę różnorakich atrakcji turystycznych. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Oprócz podziwiania natury i przepięknych widoków można poszaleć na skuterze śnieżnym, poprowadzić psi zaprzęg, odwiedzić wioskę Saamów, hodowców reniferów, połowić ryby prosto z przerębla czy odwiedzić spektakularny Tromsø Ice Domes (lodowy hotel).

Od połowy listopada do końca stycznia można wybrać się na wielorybie safari, czyli obserwację wielorybów z bliska. Do wyboru statkiem, pontonem czy katamaranem. Zobaczenie tych olbrzymów oraz orek było oczywiście jednym z życzeń na mojej liście marzeń. Niestety nie miałam szczęścia bo kilka dni wcześniej moje marzenie postanowiło wyemigrować z zatoki i ruszyć dalej.

W zamian wybrałam się na kilkugodzinny rejs statkiem po okolicznych, malowniczych fiordach.

Czym są fiordy ? To rodzaj głebokich zatok o stromych brzegach wchodzących głeboko w ląd, powstałych przez zalanie dolin polodowcowych. Są stałym elementem krajobrazów między innymi Norwegii, Grenlandii, Alaski, Szkocji. Tutaj macie mapkę fiordów w okolicy Tromso, które z pewnością warto zobaczyć. Czego ja osobiście żałuje, to to, że widziałam je tylko od strony wody a myślę, że od strony lądu robią jeszcze większe wrażenie. 

Mimo zimna większość czasu spędziłam na rufie, podziwiajac widoki, chłonąc morskie, arktyczne powietrze i robiąc zdjęcia. Czasami tylko wchodziłam na chwilę do środka, żeby się ogrzać i napić gorącej herbaty. I tu taka mała anegdotka 🙂 Za którymś razem zauważyłam babkę, która wg. moich spostrzeżeń była Holenderką. Nie zastanawiając się zbyt długo podeszłam i zagadałam do niej po holendersku: „Hi, kom je van Nederland?” Na co ona odpowiedziała: „Tak, jestem z Holandii ale nie mówię po rosyjsku” … Yhmm ?? … Ludzie nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać 😂 

Centrum

W poście Wrota Arktyki i Zorza napisałam już parę słów o Tromsø.

Miasto jest siódmym w Norwegii pod względem wielkości i liczy ok. 65 ty. mieszkańców.

Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam jadąc z lotniska i która zrobiła na mnie wrażenie to rozległe tunele. A właściwie sieć tuneli z całymi rondami wydrążonymi w skale pod miastem.

Z całą pewnością wartym wzmianki jest tunel Tromsøysund, długi na 3500 metrów, umieszczony 102 metry pod powierzchnią morza, łaczy wyspę Tromsøya ze stałym lądem.

Pomimo tego, że Tromsø wcale do małych nie należy to wbrew pozorom nie jest to odczuwalne w samym centrum miasta. Oczywiście są miejsca, w których można spotkać wiekszą ilość  turystów. Ale już Strogata, główna ulica w centrum miasta nie wydała mi się jakoś specjalnie zatłoczona.

Przez swą architekturę, w większości niewysokie, drewniane domy z XIX wieku. Strome, a czasem nawet bardzo strome uliczki, usiane restauracjami i pubami. To wszystko sprawiło, że odebrałam Tromsø bardziej jako sielskie miasteczko niż turystyczną metropolię.

Jedyne co mi się tam gryzło z tym sielskim, zimowym klimatem to tajskie masaże, na które natykałam się prawie na każdym rogu 😄

Jeśli macie ochotę coś zjeść to z ręką na sercu mogę polecić Bardus Bistro. Kuchnia prosta, z arktycznym polotem, bazujaca na świeżych rybach i produktach. Ciepła, przyjemna atmosfera. Wieczorem otwarty bar z kameralną muzyką na żywo.

Chociaż Tromsø leży za kołem podbiegunowym to dzięki otaczajacemu go Prądowi Północnoatlantyckiemu (ciepły prąd morski) panuje tu w miarę łagodny klimat. Dzięki temu też wody wokół Tromsø nie zamarzają i malowniczy port może funkcjonować przez okrągły rok.

Fjellheisen

Punktem obowiązkowym do zaliczenia jest z pewnością wielka góra Storsteinen, na jej szczycie, na wysokości 421 m znajduje się restauracja i taras widokowy z którego można podziwiać zapierającą dech w piersiach, przepiękną panoramę Tromsø.

Aby dostać się na górę należy przejść przez most na drugą stronę i udać się do kolejki górskiej  Fjellheisen, która znajduje się jakieś 2,8 km od portu w dzielnicy Hungeren. Przy odrobinie szczęścia można podziwiać stamtąd też zorzę polarną.

Wybrałam się tam o zmierzchu, pogoda nie dopisywała, było pochmurno i mgliście ale i tak warto było to zobaczyć.

Ishavskatedralen

Udajac się na Fjellheisen trudno byłoby przejść obojętnie koło Ishavskatedralen, Arktycznej Katedry, która tak naprawdę nie jest katedrą tylko kościołem (Kościół Tromsdalen). Położona nad samym brzegiem Morza Norweskiego, na tle gór wspaniale komponuje się z otaczającym ją krajobrazem. Strzelista bryła budynku symbolizuje góry lodowe oraz zorzę i noc polarną. Szczególny urok po zmierzchu nadaje jej rozświetlony wieczorowa porą, kolorowy witraż. O północy często odbywają sie tam koncerty organowe.

I na tym właściwie zakończyły się moje pierwsze, wymarzone wakacje w Norwegii. Z pewnością nie ostatnie, bo jest tam jeszcze parę miejsc, które muszę po prostu zobaczyć.

Następnego dnia rano z żalem pożegnałam uroczo piękne Tromsø.

Przydatne linki:

Get Your Guide

Adrenaline Hunter

Trip Advisor

Arctic Explorers

Visit Tromsø informacja turystyczna

Hotel w którym tym razem się zatrzymałam po powrocie ze Spitsbergen to Enter Viking Hotel. Koszt za trzy noce to 2943 NOK (302 euro=ok.1292 zł). Również przyjemny jak Smarthotel, nieco większe pokoje. W pobliżu supermarket, jedną ulicę dalej, na Strogata.

Obiad w Bardus Bistro kosztował mnie 294 NOK, ryba dnia + lampka czerwonego wina.

Jadłam też w restauracji Egon i chociaż restauracja była przepełniona, na stolik czekałam ok.15 min. to niestety nie mogę jej polecić. Ryba była sucha, warzywa bez smaku, białe wino domowe najgorszej jakości, lampka kosztowała 122 NOK (12.50 euro) i nie dało się go wypić, zostawiłam. Ogólnie cały obiad był o 60 NOK droższy niż w Bardus Bistro no i nie, nie polecam.

Wjazd na Storsteinen kolejką Fjellheisen 190 NOK.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.