Norwegia,  Spitsbergen cz.I

Spitsbergen cz.I

Ten post dedykuje przede wszystkim kobietkom, zarówno przed jak i po 40stce.

Dlaczego ? Zaraz wyjaśnię.

Długą chwilę zastanawiałam się w jaki sposób zacząć to wszystko pisać. Zwierzać się czy nie ? Bo przecież to ma być blog o podróżach, pięknych miejscach, czerpaniu radości i przyjemności z życia, a nie o dramatach i rozterkach.

W końcu zdecydowałam, że muszę zacząć jak było, bo od tego przecież wszystko się zaczęło.

W moim życiu wydarzyło się kilka traumatycznych dla mnie przeżyć. Przy ostatnim świat zawalił mi się przysłowiowo na głowę. Musiałam wstać, pozbierać się i poukładać wszystko od nowa. Wtedy właśnie poczułam, że muszę zrobić coś tylko i wyłącznie dla siebie, coś w moim mniemaniu szalonego. Coś, co doda mi siły i wiary w siebie i swoje własne możliwości. Więc wpadłam na pomysł, że wybiorę się w wymarzoną podróż na Spitsbergen, do mojej upragnionej Norwegii.

I tak w październiku 2017 zaczęłam planować swoją pierwszą, wielką wyprawę.

Co niektórzy pukali się w głowę, że zamiast w ciepłe kraje to ja w drugą stronę, prawie że na Antarktydę. Do tego jeszcze w zimie. Ale taki był mój cel: noc polarna, zorza … no i oczywiście śnieg, duuużo śniegu. Za którym tak bardzo stęskniłam się po śniegowo-nieurodzajnych holenderskich zimach 😉

Wiadomo, że Skandynawia ogólnie jest dosyć droga więc najpierw wyszukałam najtańsze bilety lotnicze jakie udało mi sie znaleźć. To zdefiniowało też od razu długość pobytu na samym Svalbardzie (tak nazywają Spitsbergen Norwegowie). Niestety tylko cztery dni, gdybym chciała zostać np. sześć dni to bilet powrotny na stały ląd kosztowałby mnie w tym czasie dużo za dużo. Gdybym jednak została dłużej i poczekała do następnego tańszego lotu to za hotel musiałabym również zapłacić jakąś bajońska sumę. Tak więc ostatecznie zaplanowałam cztery dni na Spitsbergenie i cztery w dni w uroczym Tromso na północy Norwegii.

Kolejnym krokiem było oczywiście zarezerwowanie noclegów. Koszty przelotu i hotelu podam na końcu posta.

Gdy już miałam zaklepane loty i noclegi to należało pomyśleć o odpowiedniej garderobie 😉

Sama straciłam sporo czasu na wyszukaniu w necie informacji i wskazówek co do odpowiedniego ubrania. Żeby było ciepło i wygodnie, no i żeby nie wydawać na coś co mi się ostatecznie nie przyda. Po czym zaopatrzyłam się w gatki, t-shirty i skarpety z wełny merino (grzeje i nie gryzie). Termiczne rajty, ocieplane i nieprzemakalne spodnie, ciepły polar z kapturem, przeciwwiatrową i nieprzemakalna kurtkę (The North Face) no i oczywiście buty. Postawiłam na Sorela bo stwierdziłam, że buty muszą być porządne i ma być ciepło, sucho i wygodnie. Ponieważ nastawiałam sie na spore mrozy to pierwsza para butów, którą zamówiłam była do -42 stopnii. To była jednak spora przesada, jeden but ważył 2 kg, a ja czułam się jakbym chodziła po księżycu. Wymieniłam je więc na nieco lżejszą wersję taką do -32 stopnii i ta już była ok 😉 No i oczywiście do tego jeszcze ciepłe, nieprzemakalne rękawice, ciepła czapka z wełny merino, komin z polaru i byłam gotowa na moją polarną wyprawę 😉

Jak się potem okazało na miejscu to strasznych mrozów jednak nie było, na Svalbardzie -2, trochę zimniej na lądzie w Tromso do -7, no ale lepiej być dobrze przygotowanym niż wrócić z wakacji z odmrożeniami nie ? 🙂

Ironią losu (jak to u mnie często sie zdarza) w Holandii po powrocie było zimniej niż podczas mojego pobytu na Spitsbergenie, ale i tak nie było śniegu 😉

I tak w końcu nadszedł ten dzień 🙂 Dzień w którym spełniło sie moje wielkie marzenie a ja połknęłam podróżniczego bakcyla.

Lot na Spitsbergen odbył się w kilku etapach: Amsterdam – Kopenhaga – Tromso (nocleg) – Spitsbergen.

Do Tromso dotarłam pod wieczór i już na lotnisku zderzyłam się z moją własną głupotą czyli niedoinformowaniem. Gdy przed wylotem zastanawiałam się czy pieniądze mieć lepiej w gotówce czy na karcie ktoś poradził mi, że lepiej mieć gotówkę przy sobie i że zawsze można wymienić ją na lotnisku na lokalną walute. No to wzięłam euro w gotówce a na karcie zostawiłam tyle co na hotele plus parę groszy. Na miejscu okazało się, że na lotnisku nie ma ani jednego kantoru, to nie Polska 😉  Walutę owszem można wymienić ale tylko w bankomacie 🙂

No tak, baba … Nic, wybrałam to co mogłam. Załadowałam się do taksówki z nadzieją, nadzieja zgasła tak jak się pojawiła gdy taksówkarz powiadomił mnie, że wszystko, to znaczy banki są już niestety zamknięte, bo to sobota i w końcu wieczór. Ale skoro lecę na Svalbard to na pewno uda mi się wymienić w poniedziałek, już na miejscu. Od razu powiem, że nie, nie udało! Okazało się, że w banku nie wymieniaja euro. Innej waluty pewnie też nie 😉 Na szczęście mój Anioł Stróż dopomógł i użyczył mi potrzebnej gotówki przelewając na konto. Moja wyprawa była uratowana 🙂

Taksówka do hotelu kosztowała mnie 250 NOK czyli jakieś 26 euro, szybko przeliczyłam czy wystarczy mi na powrót na lotnisko i czy dam radę dotrwać do poniedziałku do banku. Na szczęście wzięłam ze sobą trochę wałówki biorąc pod uwagę, że w Norwegii wszystko jest droższe.

Do centrum Tromso z lotniska można dostać się również autobusem publicznym nr 40 i 42, koszt biletu to 50 NOK u kierowcy, autobusy jeżdżą co 15 min., przystanek znajduje się za parkingiem P/2 i P/3.

Można też skorzystać z nieco szybszej i bardziej komfortowej opcji jaką jest Flybussen Airport Express koszt biletu dla osoby dorosłej to 100 NOK, z biletem powrotnym 160 NOK. Bilet można kupić w sali przylotów albo u kierowcy. Autobus kursuje raz lub dwa razy na godzinę. Czas jazdy do centrum to ok.15 min. W centrum zatrzymuje się przy Scandic Grand Hotel na Strogata, Prostneset (centralny dworzec autobusowy), Clarion Hotel The Edge i Scandic Ishavshotel.

Koszt taksówki to średnio 175 NOK, w weekendy do 275 NOK. Można też zarezerwować sobie wcześniej tzw. TaxiTender czyli tanią taksówkę. O ile tanią, tego juz nie wiem, trzeba sprawdzić 😉

Nocleg zarezerwowałam w Smarthotel, przytulny hotelik w centrum, pokój jednoosobowy malutki, prosty ale przyjemny. Przy maciupeńkiej recepcji lodówka z napojami, automat z gorącą wodą w razie ochoty na herbatę do łóżka 😉

Motto ze ściany pokoju hotelowego, budzisz się i zaczynasz dzień od pozytywnej afirmacji haha 🙂

Po dotarciu do hotelu, zostawiłam walizki w pokoju i od razu  pognałam na miasto, żeby chociaż rzucić okiem, zanim następnego dnia odlecę na Svalbard. Oczywiście poleciałam tak jak stałam czyli tak jak byłam ubrana na podróż no i oczywiście zapomniałam czapki. Miasto samo w sobie nie jest duże, więc dosyć szybko doleciałam do słynnego w Tromso mostu (Tromsobrua).

Pomyślałam sobie, że skoro już tu jestem to zobaczę co jest po drugiej stronie. Dotarłam do jakiejś 1/3 mostu i dałam za wygraną. Na moście dopiero poczułam ten mroźny, arktyczny wiatr. Mózg mi zamarzł bo sam kaptur nie wystarczył, a po dotarciu do hotelu i ściągnięciu spodni uda miałam koloru buraczka, bo ocieplane rajty jak i czapka leżały sobie spokojnie w walizce.

Nastepnego ranka w niedzielę w końcu wyleciałam na mój ukochany Svalbard. I większość lotu, dopóki nie ogarnęła nas całkowita ciemność, spędziłam przyklejona do szyby. Surowy krajobraz Norwegii niesamowicie mnie fascynuje.

Tak oto pożegnalismy słońce, które w końcu zostało gdzieś z tyłu a wokół nas zapadła noc polarna.

Lądowanie na Svalbardzie niestety nie należało do tych najprzyjemniejszych. Na wyspie zaczęła rozkręcać się śnieżyca i pilot potrzebował dwóch podejść. Lubię latać ale wtedy chyba po raz pierwszy poczułam grozę.

Wszystkim pilotom właśnie w tym miejscu chcę oddać głęboki pokłon za wszystkie bezpieczne lądowania w trudnych warunkach. Nad Svalbardem mimo tego całego stresu cały czas oczywiście przyklejona do okna próbowałam coś dostrzec. I nic. Nie było widać kompletnie nic. Wszystko było szaro-białe i za Chiny nie mogłam połapać gdzie ląd, gdzie góry a gdzie chmury. No ale w końcu usiedliśmy i strach natychmiast ustąpił miejsca podnieceniu, bo w końcu wyladowałam na mojej upragnionej, wymarzonej Niebieskiej Planecie.

W nastepnym poście Spitsbergen cz.II opiszę wam pobyt na wyspie.

Do następnego, pa 🙂

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.